Cytat:powiedzcie mi jak spędacie święta...nie wiem, jakies takie rodzine coroczne
rytuały...
Tak, u mnie co roku jest podobnie. Z samego rana (a w
zasadzie to jest środek nocy) moje młodsze dziecko
wstaje i puszcza na cały regulator Arkę Noego "Taki
mały taki duży...". Pies zaczyna wyć do wtóru. Starszy
się drze, że chce spać, brat się drze , że chce spać,
mąz chowa głowę pod poduszkę i mamrocze pod kołdą, że
chce spać. Nastrój świąteczny budzi się powoli do życia.
Potem ja zagnieżdżam się w kuchni i kroję grzyby do
farszu na uszka. Młodszy chce pomagać, wydzierają sobie
ze starszym nóż-nas szczęście tępy, bo u nas zawsze są
tępę, dlaczego w święta miałoby być inaczej? Mój mąż
się zwleka z łóżka i ostrzy nóż.
Ucinam się nożem w palec, bo ostry....Krew mnie zalewa.
Arka nadal na cały regulator, pies wyje.
Lepie uszka, młodzi podstępem wyciągnięci z kuchni do
ubierania choinki. Kłócą się o każdą bombkę i złoty
łańcuch, pies próbuje pożreć lampki....Nastrój
świąteczny się wzmaga.
Choinka ubrana, znów Arka, pies wyje, ja wyję w kuchni
nad cebulą. Dzwoni teściowa, że będą o 16. O 16???????
Nie zdąrzę. Pierwsze symptomy paniki. Sparzyłam palec o
piekarnik.
Uszka gotowe, barszcz gotowy, kapusta się gotuje, mąż
barykaduje się w sypialni i pakuje prezenty. Młodzi
wiedzeni instynktem warują pod drzwiami, próbując
podejrzeć przez dziurkę do klucza. Pies wyje, bo nie
był jeszcze na spacerze.
Za dziesięc 16 lecę do łazienki, przebieram się,
maluję, ubieram dzieci.
Dzwoni teściowa, że spoźnią się dwie godziny. Standard.
Dzieci wyją, że głodne.
Rodzina mojego męża przyjeżdża w komplecie. Dzieci
(teraz już czworo)szaleją na kolanach po podłodze,
tarzają się z psem (uwaga na choinkę), znów Arka.
Teściowa okupuje moją kuchnię (gdzie sól? gdzie cukier?
nie masz mąki *krupczatki* ???? Co to za olej, nie masz
innego?). Nastrój świąteczny osiąga swoje apogeum.
Siadamy do Wigilii, brakuje krzeseł. Dzieci natychmiast
zalewają barszczem najlepszy obrus (na szczęście
teściowej). Składamy sobie życzenia, dwuletnia córka
szwagierki próbuje wypluc opłatek na podłogę. Pies
czyha pod stołem.
Dzieci lecą rozpakować prezenty, pies "pomaga" szarpiąc
papier, o mało nie wywraca choinki. Natężenie hałasu
przekracza dopuszczalne normy, przyjęte dla gospodarstw
domowych. Arka.....
Łykam ibuprom max, mąż też chce. Przytulamy się w
kuchni - jeszcze tylko parę godzin.....